Zeby to uczcic postanowilam zrobic kotlety mielone, za ktorymi przepadamy wszyscy i jakies ciacho na deser. Wlasciwie to pierwszy domowy obiad od jakiegos tygodnia. Troche sie zagadalam przez telefon i omylkowo sypnelam kolendry do miecha, na szczczescie nie wiele, wiec nie dala zbyt wielkiego aromatu. Uwazam, ze polska kuchnia zdecydowanie lepiej smakuje w tradycynym wykonaniu, desi przyprawy psuja jej naturalny aromat.
Natomiast ciasto wyroslo pieknie, waniliowy aromt przepelnil cala kuchnie. Wylaczylam piekarnik, uchilam lekko drzwiczki i odczekalam 15 min. - wszystko jak w przepisie. Ciasta to zdecydowanie nie moja dzialka, chociaz nie jest zle, bo aktualnie nawet tort potrafie zrobic, ale zdecydowanie nie fascynuje mnie pieczenie.
Przekrecam forme, zeby wyjac ciasto do lukrowania i ... peklo w srodku. Najlepsze w tym wszystkim, ze bylo (bo zjedzone na kolacje) wyjatkowo pyszne - puszyste, wysokie i odpowiednio slodkie.
Winie forme, szulam jej dosc dlugo, bo wiekszosc brytyjskich jest dosc niska, a ja wole wysokie ciasta. Latwiej je pozniej kroic do przekladania kremem. Ta kupilam w funciaku i zdecydowanie potrzebuje papieru do pieczenia, jak widac samo smarowanie tluszczem nie wystarcza.
